Ustalmy jeden najistotniejszy fakt. Ja nie mam łatwo z Michałem i Kubą. Oni nie mają łatwo ze mną. W ogóle nikt nie mówił, że będzie łatwo. I to od samego początku.
Historia nr 1 – „Ach gdybyś Ty Magda bywała bardziej uważna”
Zacznę od historii portfela. Pamiętny pierwszy wyjazd do Berlina, od którego chyba będzie zaczynał się każdy mój wpis. Cóż poradzę. Spakowana i gotowa na moje pierwsze zlecenie ruszyłam z domu do biura Motion Pikczer. Tam poznałam się z Kubą. Spakowaliśmy sprzęt do bagażnika i właśnie mieliśmy ruszać, gdy mnie coś tknęło…Tknęło mnie, żeby sprawdzić czy mam ze sobą portfel. Przeszukałam plecak. Nie mam go, choć dałabym sobie uciąć rękę, że go tam wkładałam. No nic, jedziemy z powrotem do mnie. Szybko wleciałam do mieszkania i zaczęłam szukać – bezskutecznie. Pierwsza myśl: „Jak nic okradli mnie w tramwaju!”. Dzwonię do chłopaków na dole, żeby jeszcze raz dokładnie i na spokojnie przeszukali mój plecak. Ja nadal robiłam coraz większy nieporządek w pokoju szukając tego przeklętego portfela. Przecież NIE ROZPŁYNĄŁ SIĘ W POWIETRZU. W międzyczasie zadzwonili z dołu z wiadomością, że jak portfela nie było tak go nie ma. Zrobiło mi się bardzo słabo. Zeszłam na dół. „Dobra – pomyślałam – Ostatnia szansa”. Sama dokładnie zaczęłam przeglądać plecak. Zgaduj – zgadula co pierwsze trafiło w moje ręce po otwarciu plecaka?! Tak. PORTFEL.
Pierwsza myśl: triumfalne „taaaaak”- nie muszę dzwonić do banku, nikt nie weźmie kredytu na mój dowód, nikt nie wypłaci tych milionów zdeponowanych na koncie, a co najważniejsze będę mogła spokojnie spać jak dojedziemy na miejsce.
Druga myśl: „powiedzieć Michałowi i Kubie czy nadal grać zasmuconą?” – zabiją mnie jak powiem, że portfel był cały czas w plecaku odkąd ruszyliśmy spod biura i odkąd straciliśmy jakąś godzinę na jeżdżenie w te i na zad.
Wygrało poczucie moralności i przyznałam się. Nie ma to jak zrobić na kimś pierwsze dobre wrażenie. Tak potrafię tylko ja! A i jeszcze jedno. Teraz przed każdym wyjazdem portfel pakuję jako ostatni, tak żeby zawsze leżał na wierzchu.
Historia nr 2 – „Czego Ty słuchasz?!”
Myzyka łączy pokolenia. No chyba nie. Mimo że dzieli nas przepaść wieku aż TRZECH lat tzn. mnie z Michałem i Kubą – każdy z nas słucha czegoś innego. W biurze panuje misz-masz muzyczny. O ile Michał i Kuba słuchają w miarę podobnej muzyki – najnowsze hity lat 2015 – 2017 (:D) to ja muzycznie siedzę w latach 1960 – 1990, choć nie powiem, bo słucham też nowości. Poza tym na mojej play liście znajdą się również utwory w języku niemieckim, a że ostatnio w biurze Kuba robił sobie ze mnie żarciki, to mam dla chłopaków niespodziankę. Kubo, Michale! Zaczęłam uczyć się rosyjskiego i już uzupełniłam listę! Bądźcie gotowi na Я сошла с ума i Нас не догонят!