Canon C100mk2 w naszych rękach. Nowa kamera, nowe realizacje.
Czy macie tak, że kupno nowego obiektywu, aparatu lub kamery mobilizuje Was do działania? To wspaniałe, chwilowe wrażenie, że teraz możemy w końcu urzeczywistnić nasze pomysły. Uwielbiamy to. Myślę, że to częste uczucie ludzi z branży zajmującej się produkcją filmową i fotografią. Ostatnio w rozmowach z Kubą, doszliśmy do wniosku, że etap onanizmu sprzętowego już dawno za nami. To nie zupełnie tak, że nie interesują nas świeżo wydane obiektywy, czy różne akcesoria. Po prostu z czasem człowiek patrzy na to z większym dystansem. Już nie ma takiego ciągu „must have” na nowinki. Już nie czeka się z zapartym tchem na relację z branżowych targów. Pracujemy na sprzęcie, który znamy, lubimy i znamy jego ograniczenia.
Więc nigdy nie kupujemy nowego sprzętu?
Zbyt duża we mnie cześć gadżeciarza i wielka chęć rozwoju by zamykać się na nowe. Ostatnio stanęliśmy nad wyborem nowej kamery. Plan był taki, żeby sprzedać naszą C100, bo mając nową kamerę, nie będziemy na pewno jej używać. Patrzyliśmy na Sony, Blackmagica i … skończyło się na Canonie C100mk2. Wygrała znajomość sprzętu, wygoda, parę udogodnień względem poprzedniczki. Czy to wystarczy? Zdecydowanie! W czasach, gdzie w segmencie profesjonalnych kamer, różnice w obrazie są tak małe, ważne są inne rzeczy. Kamera to tylko niewielka część całości naszego workflow. Po krótkich testach, już wiem, że starsza siostra C100mk1, zostaje z nami jako kamera B. W tym układzie, możemy zrezygnować zupełnie z wsparcia lustrzanek. I to chyba jeden z większych plusów tego rozwiązania :).
Niebawem pojawi się recenzja Canona C100mk2. Specyfikację każdy może znaleźć w sieci. Skupię się jednak na wykorzystaniu tej kamery w produkcji spotów reklamowych i naszych teledysków. Jeśli chcecie zapytać o coś konkretnego, dajcie znać w komentarzach.
Poznaj Motion Pikczer
www.motionpikczer.com